Miesiąc na diecie wegańskiej – dlaczego tak?

Hej! Tak wiem, nie ma mnie już od blisko 3 miesięcy. Ciężko powiedzieć, że to brak czasu, myślę, że trochę tak. Niestety to nie tylko brak czasu, mam ostatnio niestety trochę problemów, z którymi muszę sobie poradzić. Były momenty zwątpień, myślałam […]

O zwątpieniach na drodze słów kilka.

Cześć. Tak, to kolejny wpis, który miał pojawić się tydzień po ostatnim, ale jest jednak miesiąc później… Tylko dlaczego, zawsze zamiast napisać o co mi chodzi czekam? Nie wiem. Może po prostu jestem osobą, która musi sama z czymś się uporać, […]

Sałatka z pieczonymi warzywami

Jedna z moich ukochanych <3   SKŁADNIKI NA SAŁATKĘ: papryka, cukinia, czerwona cebula, mix sałat, opcjonalnie parmezan;   SKŁADNIKI NA SOS: 1 łyżeczka miodu, 1 łyżeczka oliwy z oliwek lub oleju, 1 łyżeczka musztardy dijon, sok z połówki cytryny; PRZYGOTOWANIE: Cebulę […]

Selero-frytki

 Frytki z selera, to od dłuższego czasu mój hit! Wczinam je zawsze z hummusem na kolację, gdy mam ochotę coś pochrupać 🙂 SKŁADNIKI: 1 średni seler, 1 łyżka oleju, przyprawy do smaku – uwielbiam robić je z samym majerankiem, pieprzem i […]

Kurczak z cukinia w sosie pomidorowym

Kolejny szybki obiadek. Tak wiem, znowu cukinia… Kiedyś naprawdę jej nienawidziłam, teraz myślę, że to jedno z najlepszych warzyw jakie istnieje 🙂 SKŁADNIKI: 400 g polędwiczek lub piersi z kurczaka, 2 puszki pomidorów całych bez skórki, lub 700 g passaty, 1 […]

Zapiekanka warzywna

Zapiekanka warzywna to najszybsze i bardzo treściwe jedzonko. Często robię ją wtedy, gdy totalnie nie mam czasu. Nada się na obiad i kolację. Możesz na spokojnie zjeść połowę bez wyrzutów sumienia 🙂 SKŁADNIKI: ulubione warzywa na patelnię, 1 łyżka oleju, ulubione […]

Fit lasagne – musaka z cukinii.

Cześć, dziś przychodzę do Ciebie z pierwszym przepisem. Mam nadzieję, że przypadnie Ci do gustu. Na zdjęciu jest delikatnie rozwalona, ale niestety nie jest z nią tak prosto jak ze standardową lasagne. Kocham wszelkie makarony, a lasagne to chyba moje ulubione […]

Dwa tygodnie w wersji opornej.

Cześć. Wiem, bardzo długo nie pisałam. Przepraszam, że się nie odzywam, ale jak sama wiesz wszystko bardzo opornie mi idzie. Myślałam, że z blogiem będzie troszkę prościej, jednak w ciągu ostatnich dwóch tygodni chciałam skupić się bardziej na sobie, by wypracować […]

Często zaczynając swoje zmagania ze zdrowym trybem życia popełniamy wiele błędów, o których chciałabym Ci powiedzieć. Możesz o nich wiedzieć lub nie, możesz też z nimi walczyć lub udawać, że ich nie popełniasz. Ja jednak otwarcie dziś przyznam Ci się do kilku rzeczy, z którymi walczę już od dawna. Czy daję radę? Obiecałam, że będę szczera z Tobą w 100%, nie ma co oszukiwać. Jest bardzo ciężko. Pamiętaj jednak, że najważniejsze mieć świadomość tego gdzie popełniasz błąd, by wiedzieć jaką strategię obrać.

1. TAK DUŻO DZIŚ ZJADŁAM! – czyli o tym, ile jesz.

Zaczyna się bardzo powoli i bez większych skutków ubocznych. „Chcę być chuda, muszę przejść na dietę i zacząć jeść mniej.” – powiedziała KAŻDA dziewczyna, którą znam…

Fakt, deficyt kaloryczny jest bardzo potrzebny jeśli chcemy schudnąć, bo żeby to zrobić organizm musi dostać troszkę mniej niż potrzebuję do utrzymania stałej wagi. (Nie jestem dietetykiem, więc nie będę mówić na ten temat nic więcej). Co złego w takim razie w jedzeniu mniej?

Kupa z nas nie jest świadoma tego, ile je. Poprawny tryb odchudzania, z tego co wiem to około 0,5 kg na tydzień = 2 kg miesięcznie. Nie, nie aż 10 kg! Ile kalorii zjadasz dziennie? Liczyłaś to może kiedyś? Uwierz, że wcale nie jest to takie trudne jak się wydaję, a naprawdę bardzo pomaga. Pewnie sobie teraz myślisz: „Halo miało być bez liczenia kalorii!?”. No tak, bo teoretycznie nie powinnaś ich liczyć, ale żeby odstawić liczenie kalorii, musisz wypracować sobie w głowie taki mały kalkulator, który będzie podpowiadał Ci, czy ilość dzisiejszego jedzenia jest wystarczająca. Po co to wszystko?

Pewnego wieczoru postanowiłam tak po prostu sprawdzić ile kalorii dziś zjadłam. Byłam przekonana, że 2500 kalorii, bo przecież zjadłam porządne śniadanie, obiad i nawet podwieczorek, poza tym przecież został mi jeszcze czas na kolację. Wyobraź sobie moją minę gdy okazało się, że tych kalorii jest jednak jakieś 800! Inny przykład? Jedna z bliskich mi dziewczyn, potrafiła kiedyś zjeść sałatkę z 2 paluchami chlebowymi i jogurt owocowy, zapijając to toną kawy i mówić, że zjadła dziś tak dużo, że nie może nic więcej wcisnąć. Kolejny? Mama na siłowni zrobiła kiedyś ankietę na swoim instastory, dziewczyny z dumą wysyłały screeny z fitatu z kaloriami po całym dniu, których było około 1000, 800, lub nawet 500 na cały dzień… Nie możesz tego robić kochanie, naprawdę nie warto. Twoje ciało ma funkcjonować, mózg ma pracować, masz być silna przez cały dzień, bo przecież w tym dniu czeka Cię tona rzeczy do zrobienia! Nie mówiąc o treningu, bo przecież jesteś świadoma tego, że jedząc te 800 kalorii i spalając podczas cardio jakieś 300 oznacza to, że zjadłaś przez cały dzień mniej niż moje standardowe śniadanie? Sama często mam problem z tym, żeby zjeść odpowiednią ilość jedzenia. Dlatego postanowiłam oprócz fitatu, o którym często zapominam planować posiłki na kolejne dni w zeszycie. Czy pomaga? Dopiero zaczynam, ale kiedyś było mi dzięki temu dużo prościej, więc mam nadzieję, że teraz też zda to egzamin.

Jedz kochana, bez odpowiedniej ilości jedzonka nic nie zdziałamy. Oczywiście pamiętaj też, żeby nie przeholować! Dodatkowo im mniej zjesz, tym większa szansa, że będziesz podjadać, a podjadanie nie wpływa korzystnie bo możesz rzucić się na jedzenie. Polecam Ci fitatu, ma naprawdę bardzo dużo produktów, które możesz zeskanować kodem, wpisywać całe dania które gotujesz, a potem dzielić je sobie na porcję. Super się go używa 🙂

2. NIE MAM CZASU JEŚĆ ŚNIADANIA! – czyli o tym, jak bardzo żal nam rano wstawać.

„Jak to żal mi rano wstawać, o co Ci chodzi?!”

Właśnie o to, że gdybyś wstała te 15-20 minut wcześniej, dałabyś radę zjeść porządne ciepłe śniadanko pod kocykiem dzięki czemu miałabyś siłę na calutki dzień, który Cię czeka. Sama długo nie jadłam śniadań, bo przecież budzik przestawiłam już milion razy, a przecież wszystkie rano w momencie kiedy mamy już wyjść przypominamy sobie o rzeczach, które wczoraj zostawiłyśmy na ostatnią chwilę. Uwierz mi, że wbicie 2 jajek na patelnię, kanapka i pół pomidora to nie robota na pół godziny. Wiesz jak długo robię owsiankę? 12 godzin. SERIO! Bo zalewam ją na noc, a rano tylko dokładam owoce, trochę masła orzechowego, kochaną czekośliwkę, albo w ogóle wrzucam tam wszystko co tylko się da. Dobrze wiesz, że zalanie płatków owsianych czy orkiszowych mlekiem i przykrycie miseczki trwa mniej niż 2 minuty, tyle samo zajmie Ci dosypanie do niej reszty rzeczy, na którą masz ochotę. Omlety? No okej, to już cięższa sprawa, bo musisz ubić białko, chyba że masz leniwe dni jak ja dzisiaj i po prostu wymieszasz jajka na ciapkę. Zawszę zastanawiam się, jak bardzo mój facet mnie nienawidzi kiedy godzinę przed jego obudzeniem odpalam blender albo mikser… Na szczęście nigdy nic nie mówi 😀 Zrób sobie mały test, spróbuj codziennie wstać 20 minut wcześniej i zjedz śniadanie. Zobaczysz po tygodniu, że życie bez śniadania to był Twój największy błąd. Dla mnie śniadanie w tej chwili to rytuał, ulubiony moment dnia. Potrafię czasami wstać rano w wolny dzień i zacząć sprzątać tylko po to, żeby nie przerywać sobie jedzenia. Staram się nigdy nie jeść też później niż godzinę po obudzeniu się.

Pomysłów na śniadania można mieć tysiące! Za niedługo postaram się dodawać różne przepisy. Nie jestem mistrzem kuchni, ale mam nadzieję, że znajdziesz coś dla siebie.

3. KUPIŁAM SOBIE FIT PŁATKI, JOGURT Z OWOCAMI I BATONIK! – czyli o nieświadomości tego co zjadasz codziennie.

Odkąd wiem, że mam tendencję do insulinooporności zaczęłam czytać składy wszystkich rzeczy, które kupuję. Niektórzy się ze mnie śmieją, ale po prostu zgodnie z dietą o niskim indeksie glikemicznym unikam wszelkiego cukru. I nie mówię tu tylko o czystym cukrze, ale również o fruktozie, laktozie (chociaż po niej akurat nie czuje się źle) i innych zamiennikach białej śmierci. Sprawdź kochana skład tych fit płatków, które tak lubisz. Zobacz też, że w jogurcie owocowym tak naprawdę prawie nie ma owoców, za to znajdziesz inne ciekawe niespodzianki. „Kupiłam sok 100%”, okej ten sok nie ma cukru masz rację. Mam nadzieję, że jesteś świadoma tego, że pijąc taki soczek w ciągu dnia, gdy chce Ci się pić powoduje to wyrzut insuliny = rozpoczęcie trawienia. Nie mówię, że masz rezygnować z soku, sama czasami piję sok, a gdy mam gorszy dzień to kradnę go chłopakowi z lodówki. Staram się, jeśli już nie wytrzymuję i muszę napić się soku, robić to podczas posiłku by później nie cierpieć. Szukanie produktów bez cukru było mega ciężkie, a najdłuższe były dla mnie poszukiwania musztardy i keczupu, bo bardzo lubię wszelkie sosy i nie wyobrażam sobie bez nich życia. Z szynką też nie było łatwo, bardziej niż ja zdenerwowane były chyba osoby obok lady w dziale mięsnym, gdy kucałam i sprawdzałam każdą możliwą szynkę. Na początku miałam zacząć piec ją sama w domu, ale ostatnio znalazłam wędlinkę z fajnym składem w biedronce. Parówki? Zapomniałam o nich dawno temu. Kupuję jednak małe kiełbaski śląskie, które mają lepszy skład niż parówki dla dzieci.

Oczywiście bez szaleństwa, ja szaleje bo taką mam chęć, jeśli nie masz IO nie musisz świrować. Warto jednak sprawdzić składy rzeczy, które jesz, zamienić kupowane płatki na owsiankę, a jogurt zjeść naturalny z owocami. Przeanalizuj to w wolnej chwili, zakupy potrwają 10 minut dłużej, a czuć będziesz się naprawdę lepiej.

4. NIE MAM CZASU ĆWICZYĆ! – czyli o tym jak brakuje nam wiecznie czasu.

Na siłowni byłam 2x w życiu.

Czy ćwiczę? Musze się naprawdę konkretnie zmusić, żeby to zrobić. Kiedyś miałam epizod tancerki, kochałam ćwiczenia. Niestety w wieku 14 lat doznałam kontuzji, przez którą straciłam na długo chrząstki w kolanach. Od 2 gimnazjum przestałam chodzić na wf, za to przeszłam tonę rehabilitacji, zastrzyków, leków i innych. W liceum zaczęła się zajawka na treningi, wtedy faktycznie bardzo się pilnowałam (oczywiście nadal nie ćwicząc na wf-ie). Treningi były codzienne, z weekendowymi przerwami, schudłam 6 kg, później kolejne 10 kg. Bardzo poprawiłam swoją sylwetkę i był to czas kiedy czułam się naprawdę dobrze. Niestety próbując pewnego cudownego programu (jeśli tylko masz możliwość to sprawdź sobie „T-25”), zajechałam moje kolana podczas 1 miesiąca wyzwania. Kolana już nie bolą, bardzo rzadko się to zdarza. Od tamtej pory, za każdym razem gdy przymierzam się do treningów, po dosłownie 2 tygodniach odpuszczam. W lipcu złapałam fazę na basen i w wakacje pływałam 2-3x w tygodniu. Na basenie nie byłam już 3 miesiąc.

Moje ciało jest okropnie słabe. Pomimo tego, że mam 23 lata i jestem młoda, nie mogę zrobić nawet jednej pompki. Wyjście po schodach kończy się zadyszką, a wszelka aktywność sprawia, ze jestem zlana potem. Dlatego nie martw się, nie jesteś sama. Od początku tego tygodnia postanowiłam powoli zabrać się za ćwiczenia 2-3x w tygodniu. Dziś zrobiłam drugi trening po 20-30 minut. Nie ćwiczę Chodakowskiej ani Mel B, czy TIffany. Po prostu odpalam muzykę i robię przeróżne ćwiczenia po kolei, na każdą partię ciała.

Z czasem na pewno będzie dobrze, nie ma co się katować. Powolutku i do przodu. Bardzo marze o tym, by znowu zrobić szpagat i się podciągnąć, nie mówiąc o płaskim brzuszku. A Ty, co chciałabyś osiągnąć? Pomyśl, bo warto to wiedzieć. Za każdym razem gdy Ci się nie chce, możesz po prostu przypomnieć sobie o tym. Leżenie na łóżku i czytanie książek czy oglądanie serialu jest super, ale czy nie warto jednak ruszyć się na te 20-30 minut?

5. KOCHAM CHIPSY I CZEKOLADĘ! – czyli o śmieciowym jedzeniu słów kilka.

To chyba moja największa zmora serio! Wszyscy, którzy są ze mną w bliższy kontakcie, wiedzą jak ogromną mam słabość do śmieciowego jedzenia. Kocham krokiety i lasagne z biedronki, pizze, chipsy wszelakie, zupki chińskie, pierogi, gotowe kanapki i hot dogi z żabki, bułki z serem zapieczonym na górze, sosy, parówki, a cheeseburgery z mc donald’s to w ogóle największa miłość mojego życia. Tak bardzo zazdroszczę zawsze wszystkim dziewczynom, które mają słabość do słodyczy. Wiesz czemu? Bo pijąc smoothie, czy robiąc owsiankę z owocami możesz w jakiś sposób zaspokoić swoje potrzeby, a ja gotując nawet to, na co mam ochotę, często nie potrafię. Nie wiem jakim cudem to się zaczęło, nie mam pojęcia co takiego widzę w tym wszystkim. Najgorsze jest to, że w tej chwili jestem świadoma jak dużo w tym chemii, ale nadal mnie do tego ciągnie. Odkąd pojawiłam się pierwszy raz u endokrynologa, tak jak mówiłam Ci wcześniej, odstawiłam całkowicie cukier. Wszystko było idealnie dopóki nie obchodziliśmy urodzin mojego chłopaka. Oczywiście alkohol, czipsy, frytki z serkami i sosem, żeby coś dojeść. Miała być jednodniowa impreza i miałam sobie nie liczyć. Zgadnij jak się to skończyło… Na kilka dni został u nas znajomy, więc w sumie co tam. Pizza, soki, cola, chipsy. Po tygodniu byłam tak spuchnięta, zaspana, obolała, że naprawdę żałowałam tego, że aż tak dałam się ponieść.

Ten błąd to taki, nad którym najmocniej muszę pracować. Będzie mega ciężko, wiem o tym. Postanowiłam nigdy nie chodzić głodna, cheaty robić tylko co jakiś czas, gotować zdrowe wersje tego na co mam ochotę, a zamawiane jedzenie kupować tylko to, które mam sprawdzone i wiem, że jest zdrowe.

6. WYPIŁAM DZIŚ SOK, HERBATĘ I SZKLANKĘ WODY. – czyli o tym jak ważne jest nawodnienie.

Co pijesz, kochana?

Kawa, herbata, sok, może coś gazowanego? Ile dziś wypiłaś? Sprawdzałaś to może kiedyś?

Tak samo jak z kaloriami, bardzo ważne jest to abyś piła odpowiednią ilość wody. Ja gdy się nie pilnuję potrafię wypić jakieś 900 ml. W dobry dzień wypijam około 2 litrów, jednak najbardziej optymalna ilość u mnie to 3 litry. Wiesz jak super można się czuć dzięki samemu piciu odpowiedniej ilości wody? Skóra robi się ładniejsza, włosy nie wypadają, przestajesz być „sucha”. U mnie bardzo widać różnicę na włosach, które z sianka zmieniły się w ładną taflę. Woda daje życie, a Twój organizm to woda. Nie możemy funkcjonować wypijając 1/3 tego co powinnaś wypić w ciągu całego dnia. Jeśli masz z tym problem, polecam aplikację „plant nanny”. Sadzisz roślinkę. która w ciągu dnia „podlewasz”. Roślinka gdy nie wypija odpowiedniej ilości jest smutna, lub więdnie, a gdy pijesz odpowiednio dużo rośnie. Przyznaje, czasami gdy zapomnę wypić to ratuję roślinkę i trochę kłamię 😀 Najważniejsze jednak dla mnie jest to, że nie zapominam o piciu wody.

Spróbuj wypić więcej niż normalnie, poczujesz się lepiej!

7. ZNOWU NIE DAŁAM RADY! – czyli o tym, jak szybko się poddajemy.

Nie wiem, co my kobiety mamy w sobie. Jesteśmy tak bardzo silne, mamy tak dużo rzeczy na głowie i zmagamy się z tyloma problemami. Dlaczego tego nie wykorzystujemy?

Jak już w poprzednim poście pisałam, to naprawdę tysięczny raz kiedy mówię, że zaczynam od nowa. Odkryłam pewną zależność, a mianowicie im dłużej planuję jakąś czynność związaną z wzięciem się za siebie, im większą zmianę i im bardziej to dla mnie wyczyn, tym częstsza tendencja do tego, że za jakiś czas odpuszczę. Stwierdziłam już w lipcu, że ta zmiana to nie będzie tona postanowień, a właśnie małe kroki, dzięki którym dojdę do celu. Tym sposobem uznałam, że karanie się za wykroczenia typu zjedzenie czegoś niedozwolonego lub brak ćwiczeń jest bezsensowne, bo jeszcze bardziej mnie dołuje. Zmiany, które wprowadzam to nie zmiany na chwilę. Tak jak mówiłam Ci wcześniej, nie chodzi o wyzwanie bikini na wakacje, ani miesiąc bez słodyczy, tylko o zmianę stylu życia. Mamy żyć, a nie popadać w paranoję i świrować. Dobrze wiem co myślisz, moje ograniczenia w związku z cukrem to faktycznie trochę przesada, ale nie martw się. Ja naprawdę mam gorsze dni i potrafię wszamać z moim facetem całą paczkę chipsów i popić je szklanką coli. Nie jestem święta, serio. Najważniejsze, że zdaję sobie z tego sprawę i chce coś z tym zrobić.

Nie poddawaj się kochana! Twoja droga to kupa czasu, a nie tydzień czy miesiąc. Masz być szczęśliwa, wstawać rano wyspana i dbać o siebie. Jak męczy cię od kilku dni i masz na coś ochotę, zjedz to. Jeśli zamiast 3 kostek czekolady zjadłaś cała tabliczkę, po prostu jutro zjedz więcej warzywek i poćwicz te 5 minut dłużej. Skoro już zdrowo jesz i ruszasz się, to ta tabliczka czekolady nie zaszkodzi Ci tak bardzo, jak wtedy kiedy tego nie robiłaś. Gdy upadasz nie ma co czekać kilku kolejnych dni, zacznij od razu. Zjadłaś na szybko kanapkę w kfc? To nie znaczy, że do kolacji wypijesz piwko, bo i tak już popsułaś swój dzień. Uciesz się tą „zakazaną rzeczą” i leć dalej. Nie ma co się poddawać. Skoro dajesz radę z tyloma rzeczami w ciągu dnia, czemu masz nie dać rady robić dla siebie czegoś dobrego? Uda nam się zobaczysz!

Eh. Przepraszam, ze tak długo mi to zajęło i że aż tyle tego jest. Mam nadzieję, że coś z tego wyciągniesz i zobaczysz, że nie tylko Tobie jest ciężko. Z czym Ty walczysz najmocniej? Jakie są Twoje słabości? Może dodałabyś coś jeszcze do tej listy? Pogadajmy o tym!

Iww.