Małe kroki, wielkie wygrane.

Cześć.

Bardzo mi miło widząc Cię tutaj, właśnie w tym miejscu, czytając to co chciałabym Ci przekazać.

Jest to bardzo wielki moment, choć dla Ciebie może być tylko czymś małym, zwykłym i nie do końca istotnym. Dla mnie to tak naprawdę przełomowe wydarzenie, w którym w końcu mogę pokazać Ci mój osobisty kawałek świata, a uwierz mi, że świat rudego człowieka potrafi być totalnie pokręcony. Dlaczego chcę udostępnić Ci ten skrawek siebie? Dlatego, że chcę pokazać Ci, że wszystko o czym marzysz jest możliwe do osiągnięcia bez względu na to jak ciężkie wydaje się do zrobienia.

Od kilku lat choruję na PCOS, mam też duże skłonności do insulinooporności, która występuje i znika jak jej się podoba. To co będziesz mogła przeczytać na tym blogu, to nie wyznania dziewczyny która schudła kilkanaście kilogramów, ma cudownie wyrzeźbione ciało, a jej nawyki żywieniowe są tak idealnie dopracowane, że można ją tylko podziwiać… Nie kochana. Wręcz przeciwnie, będziemy uczyć się tego razem. Chcę zaprosić Cię do wzięcia udziału w mojej małej przygodzie, zmianie, którą już od dłuższego czasu małymi krokami wprowadzam w swoje życie. Chcę być dla Ciebie wsparciem byś mogła widzieć, że nie tylko Ty przeżywasz to co dzieje się w Twoim życiu. Nie będę poradnikiem jak schudnąć w 30 dni, jak wyleczyć się w 3 tygodnie. Chcę, żebyś widziała, że każdy ma wzloty i upadki, że bycie na diecie przez 2 tygodnie czasami kończy się niepohamowanym wsunięciem paczki czipsów, czy wypiciem kieliszka wina. Chce pokazać Ci, że żeby czuć się dobrze i wyjść ze swoich problemów możemy zrobić to małymi kroczkami bez wariowania, wtedy kiedy właśnie będziesz na to gotowa. Możesz odebrać mnie jako hipokrytkę, bo dlaczego mówię o tym co można osiągnąć, skoro sama nic nie osiągnęłam. Nie ma problemu, nie przeszkadza mi to. Nawet nie wiesz jak często ktoś pyta mnie „ile już schudłaś”, a ja odpowiadam „nic”. Słuchaj, mogę liczyć kalorie, ćwiczyć na siłce i być kolejną gwiazdką instagrama, która pojawia się znikąd, wrzuca swoje zdjęcia z kilku lat wstecz i daję Ci kopa motywacyjnego co wieczór, ale to nie o to w tym wszystkim chodzi (oczywiście bardzo szanuje wszystkie dziewczyny, które to robią).Zobaczysz dzięki mnie, że każda z tych dziewczyn przechodziła to co ja i choćby miało trwać to kilka lat wiem, że w końcu się uda. A co jeśli się nie uda? Wtedy szczęśliwe obudzimy się rano, a ja powiem sobie i Tobie „zrobiłaś kawał dobrej roboty”. Bo najważniejsze jest to, żebyś była dumna z siebie i kochała się taką jaka jesteś.

 

Dlaczego „Pamiętnik Opornej”?

Na pewno znasz to uczucie, kiedy rano dzwoni budzik, a Ty nie jesteś w stanie ruszyć się z łóżka. Pomyśl teraz jak czuje się osoba, która ma tak codziennie przy praktycznie KAŻDEJ czynności, którą musi wykonać. Mówię tu totalnie o wszystkim – zjedzeniu śniadania, wyjściu do pracy, zrobieniu prania, ugotowania obiadu, zakupach, a nawet czytaniu książki i wyjściu na zewnątrz. To właśnie jestem ja! Mogę zasłaniać się insulinoopornością (tak, to też wpłynęło na nazwę bloga), która ma taki wpływ na życie, ale po co? Ja po prostu jestem okropnym leniem! Dlatego, postanowiłam pokazać sobie, że moje rude włosy nie przynoszą mi pecha, a jeśli wysilę szare komórki i zaprę się, to zacznę od nowa. Naprawdę uwierzcie mi, że powtarzam to sobie już tysięczny raz.

Stąd właśnie pojawił się pomysł na bloga, na opisywanie tego jak mi idzie i jak się czuję.

Co Ty na to? Wchodzisz w to? Bez żadnych obowiązków, bez żadnych wyzwań typu „nowy rok, nowa ja”, czy „bikini wyzwanie”. W końcu będziesz szczęśliwa, obiecuję. Małymi krokami, wygramy to na co czekamy.

Pozdrawiam i całuję,

Iww.

4 Komentarze

  • Oł jeee! Ale się cieszę, że tu trafiłam 🙂 Odnajduję się w Twoim opisie w 100%
    A to: „Pomyśl teraz jak czuje się osoba, która ma tak codziennie przy praktycznie KAŻDEJ czynności, którą musi wykonać. Mówię tu totalnie o wszystkim – zjedzeniu śniadania, wyjściu do pracy, zrobieniu prania, ugotowania obiadu, zakupach, a nawet czytaniu książki i wyjściu na zewnątrz. To właśnie jestem ja!” – czuję się w końcu zrozumiana hehehehehe.
    Bardzo się cieszę, że pokażesz nam drogę, bo z reguły czytam wpisy osób, które już tę drogę przeszły, które już zmieniły nawyki, które już sobie ze wszystkim radzą. A ja jak mam się przerzucić z bułki z żółtym serem od razu na danie, którego nazwy nawet nie jestem w stanie powtórzyć, a co dopiero ugotować, to motywacja siada od razu.
    Mam tylko jeszcze prośbę – czy mogłabyś wstawiać przepisy do każdego dania? Na Instagramie masz pełno pyszności, ale nie wszystkie z przepisem. Będę wdzięczna!
    Mam nadzieję, że wytrwam w podróży z Tobą.
    I zazdroszczę tak dużej rodziny, to musi być wspaniałe 🙂

    Pozdrawiam,
    Ula

    • Bardzo dziękuję Ci za ten komentarz, to mega kochane! Ciesze się, że mogę pomóc. Postaram się powolutku wrzucać tutaj przepisy :* Mam nadzieję, że damy radę razem!

Dodaj komentarz